niedziela, 23 czerwca 2013

drugi rzut

Powinnam być na kiermaszu teraz, ale nie jestem jak widać, no bo kiermasz przełożono na 7 lipca ze względu na mocno deszczową aurę. Może to i lepiej :) Chociaż ja poczyniłam nawet zakup związany z ekspozycją spodni - mianowicie w znanym szwedzkim markecie meblowym nabyłam wieszak na ubrania. To moja pierwsza inwestycja wystawiennicza z prawdziwego zdarzenia, bo do tej pory jeździłam ze stołem kuchennym (o ile organizatorzy nie zapewniali stolików), wieszakiem łazienkowym i wiklinowymi koszykami. Ale spodnie lepiej się prezentują rozwieszone, niż jako kłębowisko niewiadomoczego rzucane na stolik. 

Teraz przeprosiny, przepraszam za opieszałość (większą niż zazwyczaj) w odpisywaniu na mejle, wiadomości i tym podobne, ale ten tydzień był dosyć ciężki.

Najbardziej ucierpiał śliczny kiciuś :/ Miał amputowaną znaczną część ogonka. I od razu napiszę, nie wiem co mu się stało. Któregoś ranka wrócił z raną na ogonie i częścią jakoś dziwnie czarną i sztywną. Po kilku dniach postanowiliśmy jednak pójść do weta i okazało się, że martwica, trzeba odciąć, najlepiej szybko, no to zostawiliśmy chłopaka i za trzy godziny odebraliśmy kloszarda. Wszystko wyglądało prosto, na ogonku opatrunek, na głowie klosz, nie wypuszczać na dwór, szybko się zagoi. Tak jasne, tylko, że dziad świetnie opanował sztukę zrywania opatrunku i podgryzania szwów. Więc trzeba go stale mieć na oku, w dzień to jeszcze jakoś funkcjonuje, ale w nocy hulaj dusza, nie ważne, że przy okazji depiluje sobie resztki włosów, opatrunek zdjąć trzeba! Byle do środy (mam nadzieję).


Kolejną wnerwiającą sprawą był (jest) wkurzający overlock. Wydawało mi się, że już wszystko wiem, świetnie mi idzie, znam jego ograniczenia, współpraca może nie jest w 100% satysfakcjonująca, ale dajemy radę. Niestety coś się mu odwidziało, zupełnie nie wiem o co chodzi, próbowałam chyba wszystkiego a i tak przy obrzucaniu jednej pary spodni co najmniej dwa razy zrywa nitkę. niedługo z zamkniętymi oczami będę nawlekać :) Chociaż, żeby nie zapeszyć tfutfutfu wczoraj było nieco lepiej, liczę na tendencję wzrostową. :) Ale ile się na klęłam i narzucałam nożyczkami to moje, gdyby to dziadostwo nie ważyło tony to by chyba za oknem wylądowało.

Niemniej jednak coś mi się udało uszyć :)

Obiecane Ziemciuchowi w paski



Dla I


Dla F


Dla A




Część pokazowa zakończona, teraz taka jakby komercyjna :)
Mamy trzech modeli:
Ziemcio - ma około 51 cm w pasie, 107 cm wzrostu
Nacia - około 61 cm w pasie, 150 cm wzrostu
Rosa - około 82 cm w pasie, 172 cm wzrostu

Baby Orange




Baby Groszki




Baby Rzucik
dla Z stanowczo za duże, myślę, że na 5-6 lat




Zieleń
Na N za duże lekko




Czerwień 
Akurat na N




Jasna Zieleń
Dla N ciut za duże




Zielone Kalesony
Dla N ciut za duże i za długie nieco




Kawa Z Mlekiem 1




Rzucik 1
Na mnie za krótkie




Kawa Z Mlekiem 2
Na mnie za krótkie 




Cienka




Kwiaty 2




Crazy
Na mnie za krótkie, podwinęłam trochę do góry, żeby nie wyglądać jak klaun 




Rzucik 2





Aborygen




Komary żarły zarówno fotografów jak i modeli, więc zdjęcia jakieś niemrawe, ale spodnie na żywo bardzo fajne.

Mam koło siebie chłopca, który czeka w kolejce na komp, żeby obejrzeć swój serial. I nie mam na myśli Boba B., aktualnie rządzi Traktorek Tom :D
Ponieważ chłopak pogania mnie i pogania, więc kończę, postaram się jak najszybciej wszystkim poodpisywać :)

20 komentarzy:

  1. Ja miałam problem z overlockiem wczoraj. Igły łamały się jak zapałki, coś nagle było nie tak i ta z lewej strony uderzała o blaszkę i koniec. Doszło do tego, że zostały mi dwie, zostawiłam to na dzisiaj i w końcu jakoś się udało. Mam w razie czego jeszcze jedną zapasową igłę i chyba będę musiała się zaopatrzyć w najbliższym czasie bo nie wiem jak długo pociągnę na tym co mam:P

    Zielone kalesony są super!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. współczuję łamania, ja złamałam jedną, a ile się naszarpałam, zeby to gówno wymienić wrrr

      Usuń
  2. Dajesz czadu! No nie mogę :-) Ale skoro dorobiłaś się overloka to już możesz produkcyjnie jechać z koksem ;-) Tylko tak dalej - cała kolekcja fantastyczna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki,
      a overlock mam pożyczony, pełnoletni już od kilku lat,pół-przemysłowy chiński w wersji dla wytrwałych, a nawet dla mocno wytrwałych, albo dla bardziej pojetnych niz ja :)

      Usuń
  3. Nie mogę wypowiedzieć się na temat szycia, bo za bardzo przejęłam się sytuacją Łajtka :(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bidny łajtoszek już chyba nawet polubił swój klosz :)

      Usuń
  4. Te gacie to będzie hit lata :D. Obawiam się, że za chwilę pół miasta w nich zobaczymy...
    Będzie więcej spódnic? Dwie pary wielkich gaci już mam, na razie starczy (chociaż korci mnie nabycie kolejnych), ale w sumie spódnica z elastycznym pasem na rosnący bebech to też fajna sprawa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się że w galotach pomykasz :)
      co do spódnic, to nie wiem, uszyłam na próbę, ale mogę na zamówienie :)

      Usuń
  5. Nie twój jedyny kot miał taki przypadek. Kolegi mojego z Legnicy kocur nie wrócił - matka zobaczyła niedaleko na polach unoszące się wrony czy inne takie, poszła i znalazła ich kocura poszarpanego, ze zmiażdżoną łapą i zmasakrowanym ogonem. Ogon trzeba było uciąć, też tyle co Twojemu, został kikut. Łapę jakoś złożyli, działa. Masakra :( Cholera jedna wie, gdzie te koty się tak szlajają, a ten Twój mógł złapać jakieś ustrojstwo od robala, wdała się martwica i pozamiatane :( Współczuję, bo to dla kota ciężkie przeżycie psychiczne, w końcu ogon to integralna część jego natury, mam nadzieję, że się emocjonalnie pozbiera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mówisz że od robala? moze to by było to, bo sama nie mam pomysłu o co chodzi, chociaż na twarzy pogryziony nieco jest, więc może szrpał się z jakimś kolega :)
      a kastrat to jest, tylko waleczny jakiś
      emocjonalnie myślę że da radę, na razie największy problem to zakaz wychodzenia na dwór, mam nadzieję że jak jutro do weta pojedziemy to mu szwy zdejmie i bedzie mógl juz normalnie się szlajac

      Usuń
  6. Biedne kociska :(

    A ta spódnica świetna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję w imieniu Łajtka za troskę :) i w imieniu swoim za spódnice, tak btw na ciebie to chyba by suknia była ;)

      Usuń
    2. Hehe, dobry pomysł ;) Tak właśnie patrzę na N i ja w tych spodniach chyba podobnie wyglądałam :)

      Usuń
  7. fajnie dzieciakom w tych szarawarach! dla nich to musi być superwygoda, jak to mówi moja mama "na latanie", ale ja sama nie cierpię jak mi wieje wiatr w takie spodnie;/ po prostu mi niewygodnie, a szkoda, bo fajnie to wygląda. właśnie tu trafiłam i to pewnie nie ostatni raz:) dużo zdrowia dla kotka!

    zapraszam do śledzenia moich początków: tosieskonczyszwami.blogspot.dk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale fajny ten twój blog! cudne zdjęcia, będę śledzić z przyjemnością :)

      kotek już jak nowo narodzony, bez klosz, szwów i ogonka :)

      a spodnie jak to spodnie, każdy ma swoje ulubione fasony :)

      Usuń
  8. Zakochałam się w obydwóch kawach i rzuciku. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kot rzeczywiście cudny.
    Aborygeńskie to mój typ na dziś. Kurczę, dlaczego sobie myślę, że takei spodnie są "dla młodych i szczupłych"? :( Tak bym chociaż sobie przymierzyła...
    U nas w chałupie i obejściu aktualnie biały puch i to nie z topoli, tylko z brązowej Suri, która linieje tak, że nie nadążam z czesaniem i sprzątaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. one nie są dla młodych i szczupłych, nie każdy w nich dobrze wygląda, ale nie związane to jest z wiekiem i rozmiarem bioder :) nie wybierasz się do stolicy? ani nad morze? to byś przymierzyła :)

      są zwierzęta wyjątkowo gubiące włosy, współczuję :*

      Usuń
  10. Nigdzie się nie wybieram :\
    Coś mam jednak mam niejasne wrażenie, że j a k o ś mogłabym w nich wyglądać, ale nie mam pojęcia w któym modelu. Podobają mi się wszystkie :)

    OdpowiedzUsuń