Pokazywanie postów oznaczonych etykietą patchwork. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą patchwork. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 maja 2013

Dzień Matki


Wszystkiego najlepszego Mamy :)
Myślę, że dzisiejszy dzień spędzicie co najmniej tak :)  



Mam nadzieję, że coś specjalnego dla swoich Mam przygotowaliście, albo jeszcze przygotujecie.
Ja dla swojej uszyłam narzutę patchworkową. W naturalno brązowych odcieniach, chyba się spodoba :)


Nie przepadam za szyciem patchworków, a zwłaszcza takich w których trzeba dokładnie wycinać, żeby się elegancko złożył. Ja jestem na to zbyt chaotyczna, nie chce mi się, dlatego jeżeli już to wolę prostsze motywy. Co wcale nie znaczy, że są mniej efektowne, przynajmniej w moich oczach :)
Ale i tak najgorsza moja zmora to pikowanie, przyszpilkować, zwinąć, rozwinąć, przeszyć, zwinąć, rozwinąć, dlatego moje pikowanie jest w wersji mocno minimalistycznej :)
W powstaniu narzuty udział wzięli: zasłona (jasne pasy), poszewka na kołdrę (spód) oraz resztki koszuli damskiej, męskiej, poszewki na jasiek, spódnic, torebki, worka lnianego, prześcieradeł, ogólnie jest to świetny sposób na zagospodarowanie wszelakich pozostałości.




I jeszcze słowo końcowe.
Chciałabym przeprosić za swoje raczej lakoniczne odpisywanie, ale ponieważ stałam się posiadaczką smartfona, to używam go również do netu. Z jednej strony ułatwia mi oglądanie i czytanie a z drugiej strony odpisywanie na wiadomości, mejle, komentarze jest jak dla mnie skomplikowane. Zwłaszcza że telefon podpowiada wyrazy, co powoduje, że jak czytam to co napisałam to szlak mnie trafia.
Więc staram się odpisywać w miarę zwięźle, żeby nie zdenerwować się za bardzo.
Uszyłam mu nawet pokrowiec, ze sfilcowanego szalika, ozdobiony naszywką wykonaną własnoręcznie ponad dekadę temu.


O na przykład dzisiaj rano, wysłałam mejla ale nie do tej osoby co trzeba, więc postanowiłam wysłać kolejnego z przeprosinami. Wysłałam, ale do siebie, no to kolejna próba, znowu do siebie, fuck, już byłam bliska rzucenia telefonem, ale w końcu za trzecim razem udało się. No to potem kolejny mejl do tej osoby co trzeba. Ale sobie ułatwiłam i zaoszczędziłam czasu, może jak ktoś bardziej poukładany to mu się takie rzeczy nie przytrafiają :)

Dobra, idę świętować dalej :)

piątek, 11 stycznia 2013

happy new year

Wszystkiego najlepszego w nowym roku!
No co, nie widzieliśmy się jeszcze w tym roku, więc jak najbardziej na czasie, nawet jeżeli z lekkim poślizgiem.
A dlaczego tak skandalicznie zaniedbałam swojego bloga? Czyżbym miała już dosyć (czasami), otumaniona świętami wykazywałam się w pracach domowych i stąd brak czasu na komp (zupełnie nie tędy droga), zniechęcona nie siadałam do maszyny więc i pisać nie było o czym (to już bliżej) czy jakaś inna katastrofa wydarzyła się w moim świecie? Otóż tak, popsuł nam się komputer i oddaliśmy do naprawy na gwarancji, która się co prawda skończyła, ale serwis przyjął. Nie wiem o co cho ale grunt, że po trzech tygodniach naprawili, za darmo.
Oczywiście, że laptop z którego aktualnie korzystam nie jest jedynym komputerem w naszym gospodarstwie domowym. Chłopcy mają swoje i w nagłych przypadkach (wykonanie przelewu, kupienie prezentu przez net itp) pozwalali łaskawie przycupnąć matce przy swoich biurkach. Moglibyście pomyśleć, że skoro już cupałam przed machiną to mogłam przecież szybciutko poblogować. A w życiu, z synowym oddechem na plecach, zadawanymi co chwila pytaniami "długo jeszcze?", oraz czytaniem przez ramie moich e-maili (nie żebym miała coś do ukrycia) i najgorsze, komentowaniem i poprawianiem wszystkiego co robię. To są warunki pracy nie do zniesienia jak dla mnie, blogowanie wymaga odrobiny intymności.
Ale wreszcie laptok mam, odrobinę intymności z brzęczącym w tle bobthebuilderem też, więc postanowiłam wrócić do wirtualnego świata.

Zdjęcia będą?
A jakże, muszę powklejać to co jeszcze w grudniu uszyłam, żeby chronologii stało się za dość.

Na dzisiejszy rzut, podkładki pod talerze, w wersji zimowej






Przy tworzeniu powyższych udział wzięli:
lniany worek - resztki
3 koszule męskie - rękawy
2 obrusiki
kupon białej tkaniny z ciuszka w likwidacji (wszystko po 1 zł)
filc swetrowy

Polecam ten team, cuda potrafią zdziałać :)

Ostatni odcinek BB dobiega końca, tak więc hasta luego


środa, 26 września 2012

kołderka dziecięca

A to drugie dzieło, które po butkach zajmowało moja maszynę. Kołderka dziecięca, patchworkowa, z imieniem, chłopięcym lookiem, kolorowa, miękka, ciepła. Dla nowego obywatela naszego świata :)
Mam nadzieję, że się spodoba, rodzicom, bo młode jeszcze chyba nie ma wyrobionego gustu :)

Fajnie się to szyło, pracochłonne, ale zmuszające do myślenia :)





 Ziemciuch wczoraj wieczorem nabił sobie kolejnego guza - spadł z kanapy na stolik, rąbnął czołem, co za okropne przygody go ostatnimi czasy dopadają.

Dzisiaj mało pisania, bo obiad w proszku (ziemniaki i dynia przykręcone na kopytka) i dopóki chłopiec ululany podstępnie w samochodzie jeszcze śpi to muszę ogarnąć przestrzeń i te kopyta.

sobota, 23 czerwca 2012

Podkładam

żyję, szyję, szyje, żyję, ale strasznie się w blogowaniu zapuściłam, muszę się spiąć i jeszcze coś w czerwcu napisać, bo to aż wstyd
to na dobry początek zdjęcia ptaków na huśtawce, żadne nowości, skład cały czas ten sam
jeden gatunek lubi się  bujać wysoko, jak tylko zaczynam słabiej pracować rękami to Ziemciuch przypomina mi że kurka lubi bujać dużo
 drugi gatunek mega statyczny, buja się mało, praktycznie wcale, ale bardzo lubi patrzeć w górę
i tak co dzień, chłopak i jego ptaki uwielbiają huśtawkę
często towarzyszy nam muzyka, ostatnio monotematycznie (dziękujemy K i M :* ) słuchajcie i Wy


Teraz część zasadnicza posta, przy dobrej muzie to palce jakoś sprawnie w klawiaturę stukają, w telewizorze który przyciąga mój kąt oka już studio meczowe się zaczyna, Ziemczyk uporczywie powtarza tata gol nie lubisz, nie lubisz gol, tata

Patchworkowe podkładki w tonacji letniej na specjalne zamówienie, to to co ostatnio zajmowało mi czas, trochę roboty przy tym było, ale efekt moim zdaniem niezły. Nie mam fotosa jak leżą wszystkie na stole, no bo mój stół był totalnie zagracony i ciemność na dworze zaczęła być, a aparat mam niedostosowany do pracy w takich warunkach ;).
Sztuk sześć. Na każdym wyszyty emblemat zgodny z zainteresowaniami, upodobaniami.
Oczywiście recycling: dwie pary spodni (żółte i prążkowane), spódnica (khaki), sukienka (czerwony) i obrusik (pomarańcz). Od spodu pomarańcz, w środku jedna warstwa ocieplacza (?) warstwy przepikowane co nadaje im taki mniej amatorski look. Zapraszam do oglądania.











I jak?
Mecz się zaczyna, Ziemniaczek wyje strażą pożarną żeby zagłuszyć tv, ja nie mam w planach podziwiania hiszpańskich futbolistów i idę kąpać chłopca.
No nie moge sobie darwać, jeszcze odrobina muzyki



pa