Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lalki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lalki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 listopada 2015

głównie zabawkowo

co ja się będę tłomaczyć, nie ogarniam i tyle, a i leniwa też jestem z leksza
a do zdjęć to leniwa najbardziej :)

szyć troszkę poszyłam, ale ze zdjęciami czekałam na przyjazd studenta z grodu K. zakładając (niesłusznie jak się okaże w dalszej części) że on świeżym okiem wypoczętym od domowych stresów szybko łatwo i kreatywnie złapie kilka naprawdę udanych ujęć.
nawet nie chodziło mi żeby cała sesja była fantastyczna, ciężko o jakiś cud w naszym przypadku, ale chociażby poprawna na miarę polskiej robótkowej blogosfery
no cóż wyszło jak zwykle
w naiwności swojej myślałam, że rozegramy to we dwoje, ja i fotograf, nie wzięłam pod uwagę stada licznych pomocników, którzy właśnie w tej chwili nie mieli nic innego do roboty jak pomagać a ich pomoc zdecydowanie wpłynęła na jakość kompozycji 
szara narzuta z pozoru idealna jako tło (nie pognieciona, w miarę jednolita, lepsza niż podłoga) okazała się świetnym miejscem do zabawy dla naszego nowego domownika, którego przegonić nie sposób :)

więc jako mistrz chciałoby się rzec drugiego, ale niejednokrotnie nawet pierwszego planu występuje Misza, chłopak jest fotogeniczny, nie można nic mu pod tym względem zarzucić, ale nie on miał być bohaterem tejże sesji zdjęciowej
a miały to być stada zwierząt i lalek ułożone z gustem i fantazją, coby jak najwyraźniej zaprezentować ich kształty i walory kolorystyczne. Kształty na szczęście w miarę realistyczne, a co do kolorów, no cóż, są jakie są, mistrzyni fotoszopa mogłaby je troszkę poprawić, ale musiałaby mieć czas i ochotę, a jakoś obu brakuje

w każdym razie zapraszam :)

 te słonie ułożyłam ja jako wzór tego co bym chciała uzyskać, pies dołożył się bez mojego udziału


a nawet nieco bardziej rozłożył (narzuta na podłodze to chyba musi być dla psa, bo bo dla kogoż by innego)


dziecięcy pomocnik wziął słonie w swoje ręce i podszedł do tematu z większym rozmachem niż rodzicielka


uzyskany efekt nie do końca oddawał mój przemyślany koncept


następnie pomocnik spakował niepotrzebnych modeli do torby, słowo spakował idealnie oddaje jego poczynania, jak również słowo do, Chyba się do końca nie zrozumieliśmy


obrażony Misza przegnany z wygodnej narzutki, drób czeka na swoją kolej


korzystając z chwilowego zamieszania, wzięłam kurki w swoje ręce i ułożyłam w zgrabną mandalę


powód zamieszania, słonik zagubiony wśród osobników innego gatunku. Zasłużył na osobną fotkę, niech ma


jakby pomocników było zbyt mało pojawił się kolejny, z własnym konceptem


nawet nie najgorszym, chociaż mógł ich rozdzielić na dwie tury moim zdaniem, ale kto by się moim zdaniem przejmował, chciałaś pomocy, to nie wybrzydzaj kobieto


szybko, szybko, prehistoryczne razem, zanim bracia i matka zaczną wciskać swoje trzy grosze Ziemciuch ich wyprzedzi


wyglądają jakby ich zemdliło, ta paleozoiczna dieta nie wszystkim wychodzi na dobre


mamoooo, to ja już lalki wezmę. Dżizas, co za szał


a ża lalek dużo więc tu byłam bezwzględna. Rozdzielić, bez gadania i to już. A i tak upchane na maksa, ledwo się w kadrze zmieściły w piramidkę ułożone


kolejna porcja kolorowych dziewczyn. Jestem z nich dumna :)
uwielbiam te bąbelkowe włosy



z zabawkami się uporaliśmy, nie bez bólu co prawda, ale zaliczone. coś cię wybierze

teraz pokrowce na matę do jogi, te co się ostały, bardzo wygodne, polecam (zdjęciom nie należy się za bardzo przyglądać)


smoczy



z kieszenią


sztruksowy


niebieski


dżins 1


dżins 2


szybko, szybko, no pospiesz się
wyjmuję


szybko, szybko, co się grzebiesz
wkładam


stań drugim bokiem
prezentuję

dżins 3


welurowy



i na koniec miała być tak zwana wisienka na torcie
moja chluba, piękne kolory, genialny materiał (dzięki Li za obszerny szlafroczek)
wygodne, niebanalne, napracowałam się przy nich, bo szlafroczek, choć rzeczywiście był na osobę znacznych gabarytów, to jednak nie aż tak żeby skroić spodnie w jednym kawałku, a sztukowanie wzorzystych materiałów, żeby wyglądało to w miarę sensownie jest pracochłonne. zwłaszcza że tak jakby sztukować też nie było z czego, i pomyliłam się, i zmarnowałam, i zniechęciłam. A i tkanina z haftem i różnymi naszytymi ozdobnikami, siepała się, zero współpracy. Jednak zawzięłam się i uszyłam.
na żywca prezentują się zajebiście
jednak na zdjęciach zamiast kuszącej wisienki widzę robaczywą lekko przegniłą wiśnię
taki lajf :D






no dobra, jest tragicznie, ale nie będzie lepiej, bo nie mam czasu na powtarzanie sesji, wolę szyć, dzisiaj odgrzebałam w stosach tkanin takie, które można by uznać za grubsze, i wykroiłam kilka sztuk spodni,  wracam do szycia :)

tęsknię za czasem kiedy Ziemciuch był w przedszkolu, sześć godzin bez dziecka, szał, po prostu szał, teraz nie ma go 3-4 godziny i ciężko mi pogodzić szycie z życiem.
a jeszcze kilka razy w tygodniu prowadzę zajęcia z jogi co też pochłania czas
i tego czasu który mogę przeznaczyć na szycie, zdjęcia, bloga, fanpejdż robi się naprawdę niewiele
aż mi głupio, że tak zaniedbuję netową sferę
bo w sumie z tego co naszyłam mogłabym kilka postów wycisnąć
ale jest jak jest, nie poddaję się i wierzę, że znajdę sposób na lepsze rozplanowanie czasoprzestrzeni życiowej
trzymcie się ciepło :)
pa

sobota, 20 czerwca 2015

pozbierane

jestem, jestem, jestem
winna niewinna
słabo mi letnią porą pisanie idzie, czasami co może wydawać się dziwne :D nawet kompa nie odpalam

ale szyję, bywam na jarmarkach, ogarniam życie

mjuzik, dzisiaj Manu, jaki młody na tym teledysku, wow




muzyka gra, słońce świeci, słabo bo słabo, ale jest, no to lecimy

najpierw jakieś już dawno poszyte,  ale niepublikowane, a zrobiłam im zdjęcia



poducha na siedzisko dla Ady



rodzina dla Zu matka co prawda nie od kompletu, ale na zdjęciu prezentuje się luksior, panowie mają modne w tym sezonie pantalony, chłopczyk ściska w objęciach niewielkiego kota



ławeczka - słabo ją widać, ale przytargałam trofiejną w nadgryzionym stanie, wyszlifowałam, pomalowałam, uszyłam poduchy, nieślubny wzmocnił deseczkami coby się nie załamała pod naszym ciężarem i służy jak widać wszystkim domownikom, to nie jest zdjęcie pozowane, zaskoczyłam drani



teraz ja i mój stragan w Pułtusku na Jarmarku Średniowiecznym, dzięki Lena za zdjęcia i spotkanie :)





z kolejnego jarmarku mam tylko jedno zdjęcie, ale za to jakie!
okazało się, że piknik w Zalesiu Górnym był imprezą o podłożu religijnym i nie mogłyśmy sobie z koleżanką z zaprzyjaźnionej manufaktury (Sankowo.com) odmówić pstryknięcia fotki jako nowoczesna rodzina


podobno jestem podobna do Jezusa, w sumie może trochę :D czad, co nie?
wg studenta Jezus nie wygląda za zdrowo, no ale przynajmniej ma jakieś proporcje, bo ja w tych groszkach jakoś tak bezkształtnie, niby mam cycki, wcięcie w pasie, ale coś jest nie tak, może przetrącony kręgosłup. Anka w każdym razie wymiata, miks Jagny z bachorami z Domku Na Prerii.
To na prawdę pamiątka na lata! polecam!

teraz trochę fotek przy pracy Ziemcio porobił

matka szyje


znajdź kota


trudne warunki pracy/spania



i całe stosy nowych spodni czekających na obfocenie, ale nie wiem kto i kiedy


sporo tego jest i każdego dnia przybywa, może jutro ubłagam kogoś o pomoc

a na koniec pochwalę się w miarę przepielonym i ogarniętym ogrodem






za dużo to tych upraw nie ma, no ale zawsze coś :)

maszyna mnie dzisiaj wnerwiła, już chyba z dziesięć igieł złamałam wrrrrrrrrrr, niby sobota, można by nadgonić z robotą a tu taki zonk, aż się za bloga wzięłam,żeby ochłonąć :D
idę walczyć, wish me luck

sobota, 22 listopada 2014

tu już listopad? niemożliwe

Ale się zaniedbała ta rosiczka, no brak słów po prostu, pamiętacie mnie jeszcze? Dzisiaj trochę o sobie i dlaczego się nie odzywam :)


ostatnie tygodnie były dosyć intensywne, ale przyniosły sporo istotnych zmian
ale najpierw najważniejsze czyli mjuzik :)


teraz litania dziękczynna

po pierwsze - mam telefon, nareszcie, bo zastępcze paskudztwo z nietrzymającą bateria i połamaną obudową (mea culpa, zamiast we Fra trafiłam w ścianę) mnie doprowadzało do szału, zwłaszcza ta rozpadająca się obudowa która powodowała wypadanie baterii. to już za mną, mam nadzieję, chociaż jak odbierałam wczoraj telefon od Pana G. to zagaił do zobaczenia w poniedziałek. No z mojej strony chęci brak.

po drugie - mam rozprowadzone ciepło od kominka, po całym domu, to jest absolutnie fantastyczne, no i o ile zimy nie będzie (a ma nie być) to zmniejszy koszt ogrzewania. M. spisał się na medal, jakby ktoś potrzebował to służę kontaktem ;)


na sufitach mam takie śmieszne kółeczka



po trzecie - mam ogarnięte dredy, bo kołtun moją głowę już zaczynał atakować, w sumie dobrze że tylko głowę, ale kto wie co mogło być dalej :) jak na razie jest cudnie, ukłon w stronę Oluty, polecam https://www.facebook.com/DredowyChaos?fref=ts

po czwarte - mam na chacie nowe stare meble, jak u karingtonów normalnie (w sumie może i jestem podobna do Alexis), a nawet nie tylko ja. Dziękuję A. za transakcję. Co prawda wnoszenie szafy po schodach na piętro we dwoje z nikłą pomocą Wiecznej Gimbazy (F) było nie lada wyzwaniem, ale zakończyło się sukcesem.





jak widać niektórzy idealnie by pasowali do rezydencji na poziomie :D

po piąte - udało mi się nieco odgruzować kilka pomieszczeń, jeszcze tylko sypialnio-pracownia czeka (o ile się doczeka)


po szóste - mam na blogu odnośnik do fejsa, no oczywiście, że nie sama sobie zrobiłam, krakowski inżynier in spe mi pomógł :) i już mam mnóstwo lajków, tzn mnóstwo jak na osobę, która fanpejdż traktuje podobnie jak blog, jeżeli chodzi o częstotliwość wpisów.

po siódme - zakupiłam sobie ostatnio za całe 25 zeta, trochę szkła, chociaż w sumie nie wiem co to są te małe cosie, już myślałam że popielniczki (a po cholerę mi tyle popielniczek, zwłaszcza, że aktualnie nie palę), ale to chyba coś innego jest. I dostałam bęben po kablu (dzięki, dzięki, dzięki, dzięki D. i Ł.). Będzie stolik  :)


po ósme - udało mi się trochę poszyć pomiędzy powyższymi wydarzeniami. Co prawda, zdjęcia kulawe, miałam w planach zrobienie pojedynczo każdemu stworowi i założenie na fejsie albumu, zaczęłam nawet robić zdjęcia, ale nie. porażka, miesiąc w fotoszopie by może pomógł. może jutro nowe popróbuję







to chyba by było tyle tego dziękczynienia, bo rodzina moja wróciła i ich podniesione mocno skierowane w moja stronę głosy rozpraszają mnie skutecznie i pisać się nie da.

W poprzednią niedzielę miałam mieć warsztaty z szycia zabawek, ale uwaga, nikt nie przyszedł. szok.
W następny weekend kolejne warsztaty, mam nadzieję, że frekwencja będzie na wyższym poziomie :D

pa