Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kury. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kury. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 listopada 2015

Dzieci i dzieci


dzisiaj kolejna porcja zabawek
u nas w domu funkcjonują pod nazwą dzieci
np. kolejne dzieci uszyłaś?
albo gdzie postawić walizkę z dzieciakami?
lub w jaki sposób układamy dzieci na stoisku?
najczęstsze dlaczego koszyk z dziećmi stawiasz mi zawsze pod nogami?

także tego

Drobiowa mandala






Sowi szał






Inni







całkiem sympatyczni są :)
oczywiście lepsi niż na zdjęciach :)

Czytałam ostatnio w Werandzie Country o prezentach dla minimalisty Strzelca, ubawiło mnie to. Teksty typu : nie kupuj mu prezentów drogich i nadętych, a obok zdjęcia przykładowych suwenirów, same drogie i nadęte. :)
Ja jetem Strzelec i nie żebym myślała już co dostanę na urodziny, ale żadna z propozycji mi do gustu nie przypadła

i jeszcze ogłoszenie parafialne
tym razem nie o kiermaszu żadnym, to jak zwykle przysnęłam i w sumie nie wiem czy gdzieś się pojawię :)

ale o zajęciach Astangi

UWAGA WOŁOMIN ZMIANA!!!!

od przyszłego tygodnia zamiast w piątek na 18 zajęcia będą w poniedziałek o 20,30
środa pozostaje bez zmian 20,30

czyli reasumując: poniedziałek i środa na 20,30
Wołomin ul. Wileńska 23

Koszt zajęć:
Jednorazowo:  20zł
Karnet miesięczny (ważny 6 tygodni):
*(4 zajęcia) 75zł
*(8 zajęć) 130 zł
osoby z karnetem z Torstaru:
*(4 zajęcia) 60zł
*(8 zajęć) 110zł

ZAPRASZAM :)

w każdej chwili można się przyłączyć, a warto i to bardzo :)


poniedziałek, 2 listopada 2015

głównie zabawkowo

co ja się będę tłomaczyć, nie ogarniam i tyle, a i leniwa też jestem z leksza
a do zdjęć to leniwa najbardziej :)

szyć troszkę poszyłam, ale ze zdjęciami czekałam na przyjazd studenta z grodu K. zakładając (niesłusznie jak się okaże w dalszej części) że on świeżym okiem wypoczętym od domowych stresów szybko łatwo i kreatywnie złapie kilka naprawdę udanych ujęć.
nawet nie chodziło mi żeby cała sesja była fantastyczna, ciężko o jakiś cud w naszym przypadku, ale chociażby poprawna na miarę polskiej robótkowej blogosfery
no cóż wyszło jak zwykle
w naiwności swojej myślałam, że rozegramy to we dwoje, ja i fotograf, nie wzięłam pod uwagę stada licznych pomocników, którzy właśnie w tej chwili nie mieli nic innego do roboty jak pomagać a ich pomoc zdecydowanie wpłynęła na jakość kompozycji 
szara narzuta z pozoru idealna jako tło (nie pognieciona, w miarę jednolita, lepsza niż podłoga) okazała się świetnym miejscem do zabawy dla naszego nowego domownika, którego przegonić nie sposób :)

więc jako mistrz chciałoby się rzec drugiego, ale niejednokrotnie nawet pierwszego planu występuje Misza, chłopak jest fotogeniczny, nie można nic mu pod tym względem zarzucić, ale nie on miał być bohaterem tejże sesji zdjęciowej
a miały to być stada zwierząt i lalek ułożone z gustem i fantazją, coby jak najwyraźniej zaprezentować ich kształty i walory kolorystyczne. Kształty na szczęście w miarę realistyczne, a co do kolorów, no cóż, są jakie są, mistrzyni fotoszopa mogłaby je troszkę poprawić, ale musiałaby mieć czas i ochotę, a jakoś obu brakuje

w każdym razie zapraszam :)

 te słonie ułożyłam ja jako wzór tego co bym chciała uzyskać, pies dołożył się bez mojego udziału


a nawet nieco bardziej rozłożył (narzuta na podłodze to chyba musi być dla psa, bo bo dla kogoż by innego)


dziecięcy pomocnik wziął słonie w swoje ręce i podszedł do tematu z większym rozmachem niż rodzicielka


uzyskany efekt nie do końca oddawał mój przemyślany koncept


następnie pomocnik spakował niepotrzebnych modeli do torby, słowo spakował idealnie oddaje jego poczynania, jak również słowo do, Chyba się do końca nie zrozumieliśmy


obrażony Misza przegnany z wygodnej narzutki, drób czeka na swoją kolej


korzystając z chwilowego zamieszania, wzięłam kurki w swoje ręce i ułożyłam w zgrabną mandalę


powód zamieszania, słonik zagubiony wśród osobników innego gatunku. Zasłużył na osobną fotkę, niech ma


jakby pomocników było zbyt mało pojawił się kolejny, z własnym konceptem


nawet nie najgorszym, chociaż mógł ich rozdzielić na dwie tury moim zdaniem, ale kto by się moim zdaniem przejmował, chciałaś pomocy, to nie wybrzydzaj kobieto


szybko, szybko, prehistoryczne razem, zanim bracia i matka zaczną wciskać swoje trzy grosze Ziemciuch ich wyprzedzi


wyglądają jakby ich zemdliło, ta paleozoiczna dieta nie wszystkim wychodzi na dobre


mamoooo, to ja już lalki wezmę. Dżizas, co za szał


a ża lalek dużo więc tu byłam bezwzględna. Rozdzielić, bez gadania i to już. A i tak upchane na maksa, ledwo się w kadrze zmieściły w piramidkę ułożone


kolejna porcja kolorowych dziewczyn. Jestem z nich dumna :)
uwielbiam te bąbelkowe włosy



z zabawkami się uporaliśmy, nie bez bólu co prawda, ale zaliczone. coś cię wybierze

teraz pokrowce na matę do jogi, te co się ostały, bardzo wygodne, polecam (zdjęciom nie należy się za bardzo przyglądać)


smoczy



z kieszenią


sztruksowy


niebieski


dżins 1


dżins 2


szybko, szybko, no pospiesz się
wyjmuję


szybko, szybko, co się grzebiesz
wkładam


stań drugim bokiem
prezentuję

dżins 3


welurowy



i na koniec miała być tak zwana wisienka na torcie
moja chluba, piękne kolory, genialny materiał (dzięki Li za obszerny szlafroczek)
wygodne, niebanalne, napracowałam się przy nich, bo szlafroczek, choć rzeczywiście był na osobę znacznych gabarytów, to jednak nie aż tak żeby skroić spodnie w jednym kawałku, a sztukowanie wzorzystych materiałów, żeby wyglądało to w miarę sensownie jest pracochłonne. zwłaszcza że tak jakby sztukować też nie było z czego, i pomyliłam się, i zmarnowałam, i zniechęciłam. A i tkanina z haftem i różnymi naszytymi ozdobnikami, siepała się, zero współpracy. Jednak zawzięłam się i uszyłam.
na żywca prezentują się zajebiście
jednak na zdjęciach zamiast kuszącej wisienki widzę robaczywą lekko przegniłą wiśnię
taki lajf :D






no dobra, jest tragicznie, ale nie będzie lepiej, bo nie mam czasu na powtarzanie sesji, wolę szyć, dzisiaj odgrzebałam w stosach tkanin takie, które można by uznać za grubsze, i wykroiłam kilka sztuk spodni,  wracam do szycia :)

tęsknię za czasem kiedy Ziemciuch był w przedszkolu, sześć godzin bez dziecka, szał, po prostu szał, teraz nie ma go 3-4 godziny i ciężko mi pogodzić szycie z życiem.
a jeszcze kilka razy w tygodniu prowadzę zajęcia z jogi co też pochłania czas
i tego czasu który mogę przeznaczyć na szycie, zdjęcia, bloga, fanpejdż robi się naprawdę niewiele
aż mi głupio, że tak zaniedbuję netową sferę
bo w sumie z tego co naszyłam mogłabym kilka postów wycisnąć
ale jest jak jest, nie poddaję się i wierzę, że znajdę sposób na lepsze rozplanowanie czasoprzestrzeni życiowej
trzymcie się ciepło :)
pa

piątek, 3 października 2014

niezła banda

Tego posta miałam napisać tydzień temu, przy okazji zamieszczając ogłoszenie o wege-kiermaszu na którym będę miała stoisko.
Dostałam wytyczne odnośnie wegańskości wyrobów, oczywiście wg wytycznych większość mojego stafu okazała się wegańska nie być, bo przecież używam filc ze starych swetrów. Dla mojego weganizmu to jest ok :) ale rozumiem ogólne zasady, więc rzuciłam się w wir szycia odpowiednio wegańskich zabawek.
Udało mi się stworzyć całkiem przyjemną kolekcję, spakować do walizy, zrobić kiepskiej jakości fotosy i tyle. Tyle mi się udało.
Bo kiedy usiadłam do pisania zaproszenia, okazało się, że pomyliły mi się daty i kiermasz jest w sobotę, a ja byłam przekonana, że w niedzielę. Musiałam odwołać swoje uczestnictwo, bo na sobotę miałam zupełnie inne plany (wegańskie oczywiście :D )
Zdjęcia kiepskie bo mój pomocnik fotograf wyjechał już do grodu Kraka i sama muszę ogarną, a jak wiadomo talentem w tym kierunku nie grzeszę. 
Zapraszam :)

(aha, w walizce są koty w ubraniach z filcowymi nosami :D miałam im nosy powypruwać :D )




Suwakogębe niby takie jak zawsze, ale jednak inne :) Groźne z zaciśniętymi ustami i zabawne z otwartymi. Można w nich przechowywać nawet najcenniejsze skarby, odstraszą potencjalnych złodziei.




Koty poduszki bardzo wygodne, zdjęcia kompletnie nie oddają ich uroku, idealne do samochodu, albo jako kanapowce, spokojnie dają radę w towarzystwie innych zwierząt, a nawet dzieci ;)







Małe kotki
projekt Ziemka, on narysował na kartce, a ja delikatnie (musiałam zlikwidować zaawansowaną słoniowatość przedniej nogi) skorygowałam i uszyłam. Prototyp Z. zagarnął dla siebie :) i wydał polecenie uszycia jeszcze kilku, bo a nóż się spodobają:)





I kurki, wzór stary, ale zamiast swetrowych kieszonek, dzióbków i grzebieni zrobiłam materiałowe :) nie wygląda to źle, a nawet całkiem dobrze.



nie mogę się na te zdjęcia patrzeć, na żywo oni są tacy fajni, a ja robię z nich bandę nudziarzy wrrr

a teraz ogłoszenie - zaproszenie, coś zupełnie nowego :)

Będę prowadzić warsztaty z szycia. Na maszynie :D
Na razie na próbę, zobaczymy jak nam się będzie układała współpraca z fantastycznym teamem Wióry Lecą http://wioryleca.wordpress.com/

Warsztaty będą 25-26 październik, ale jeszcze nie znam konkretów, jak będę wiedziała, to napiszę (może zdążę przed końcem października, i może nic nie pomylę)

Trochę jestem zestresowana :)