środa, 3 sierpnia 2011

półmetek wakacyjny

pół wakacji za nami. szok, ale szybko zleciało - 3 tyg nad moriem naszym bałtyckim,
pogoda średnio dopisała, ale było kilka słonecznych dni i Z plażował ociupinkę, a matka wcale nie próżnowała - zrobiłam przód i tył swetra dla F i zabrakło mi włóczki na rękawy, muszę przemyśleć co dalej, myśląc kończyłam skarpety zaczęte 2 lata temu (nieźle :) ) w paski, jak skończę to obfocę
pokrowce na poduchy w przyczepie wyszły elegancko. zupełnie inaczej teraz jest. ja bym jeszcze odmalowała na jakiś jasny kolor, bo ta pseudotapetowa imitacja paneli jest paskudna
jako że do morza mamy kawałek to poruszamy się głównie rowerem. recycling forever ofc :D
i na zakończenie spinacz. pranie nie schło wcale. nie żebym prała na potęgę, ale wielo pieluchy wisiały na sznurkach i wisiały i wisiały i wilgotniały. fu

1 komentarz:

  1. Podziwiam (za te pieluchy), zazdroszczę jodu i pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń