środa, 30 listopada 2011

domowa manufaktura

zakatarzone kwękające dziecko, brak słońca, bolący łeb, stres przed festynem, mimo iż to tylko powiatowe wydarzenie, zwykła niewiara w siebie, na rozpogodzenie chcieliśmy zapodać z siedzacym u mnie na kolanach pomocnikiem jakąś muzę, ale żaden z wybranych songów nie chce się wkleić odpowiednio
dobra ostatnie co mi przychodzi do głowy


udało się, wiem, że wszyscy już rzygają ta piosenką, w takim razie porzygamy sobie razem
byle tylko rota się nie przypętało tfutfu

lala, jak mówi Ziemcio, ten lala tam, pousadzał je na pianinie, takie bluzkowe przytulasy. Ja to jak wpadnę w trans to opracowuję sobie patent na usprawnienie szycia, np najpierw nogi, liczka przy filmie itp. I jadziemy ;)

A tu kolejni dresiarze, tym razem prehistoryczni


i jakaś ketmama też się musiała się przypałętać

i trzy korony ;)


miało być więcej, ale książę przeszkadza w pisaniu, co prawda aktualnie przycupnął na tronie, ale i tak co chwila nawołuje

Tylko na koniec rozwiązanie erotycznej sennej zagadki, już wiem skąd ten wąsacz w moich myślach, przeca Fra ogląda tankową brygadę, a gieroj z moich marzeń to wypisz wymaluj Grigorij :D

1 komentarz:

  1. Korony, lale, dinozaury - CUDOWNE! :)
    Wrzucaj częściej swoje rękodzieła na wd, mm? :)

    Ahh - wszystkiego najlepszego dla Ziemka, samych cudowności, sto lat! Całusy dla Was :*
    K.

    OdpowiedzUsuń